| ||||||||||||
|
Dobiegniew Cup 2008 21 – 27.07.2008 W dniach 21-26.07.2008 zawodnicy Wojewódzkiego Ośrodka Szkolenia Młodzieży w piłce nożnej z Prószkowa przebywali na turnieju w Dobiegniewie. Dobiegniewski turniej ma sporą renomę w kraju i za granicą a ochrzczony jest im. Kazimierza Górskiego. W turnieju bierze wiele zespołów z kraju i z zagranicy. W tym roku WOSM Prószków reprezentowali zawodnicy z rocznika 1993, jest to najbardziej perspektywiczny rocznik w szkole z Prószkowa. Większość uczestników turnieju to zawodnicy prowadzeni przez trenera Berbelickiego Adam. Z powodu nieobecności trenera prowadzącego zespół podczas turnieju poprowadzę ja. Spora grupa zawodników to reprezentanci klubu PLUKS Pomologia Prószków, lecz w kadrze na turniej także znaleźli się wychowankowie innych klubów z Opolszczyzny. Oto kadra WOSM Prószków na turniej w Dobiegniewie:
Po przybyciu na miejsce turnieju odbyła się odprawa trenerów i przedstawione zostały grupy rozgrywkowe wraz z regulaminem gier i terminarzem gier. Oto podział na grupy:
Mecz: WOSM Prószków : Maerkisch Oderland System gry : 1:4:4:2 Data : 22.07.2008
Pierwsze spotkanie turnieju Dobiegniew Cup mój zespół rozgrywał z przeciwnikiem z Niemiec. Zespół Maerkisch Oderland był wielką niewiadoma. W turniejach najważniejsze jest zawsze pierwsze spotkanie. Tym samym moim zawodnicy byli świadomi tego że nie mogą przegrać tego meczu. Początek spotkania to natychmiastowy presing mojego zespołu na połowie przeciwnika. Już po kilku minutach gry wiadome było że moi podopieczni przewyższają swoich rówieśników z Niemiec pod każdym względem rzemiosła piłkarskiego/ Pierwszą bramkę w tym spotkaniu zdobywa Gwlica który wykorzystuje dokładne podanie Palzera. Po tej bramce kolejnych dwóch wyśmienitych sytuacji na podwyższenie wyniku nie wykorzystuje Gawlica. Co się odwlecze to nie uciecze, bramkę na 2-0 zdobywa tym razem Palzer po asyście Gawlicy. Do przerwy wynik już nie uległ zmianie a mój zespół z czasem gry zyskiwał coraz to większą przewagę w grze. Druga część spotkania to miażdżąca przewaga moich podopiecznych i udokumentowanie przewagi zdobyciem sześciu kolejnych bramek, których aurami kolejno byli, Palzer, Wąsik. Ł, Los i dwukrotnie Kowalczyk. Cały mecz kończy się wynikiem 8-0 dla mojego zespołu. Tak więc plan minimum o zwycięstwie w pierwszym spotkaniu został zrealizowany w stu procentach. Gra moich podopiecznych nie była zbytnio porywająca, lecz w myśl przysłowia mam nadzieję że z biegiem turnieju zespół się rozkręci. Mecz: WOSM Prószków : MOSM Tychy System gry : 1:4:4:2 Data : 22.07.2008
Drugie spotkanie w Dobiegniewskim turnieju moja drużyna rozgrywała z zespołem MOSM Tychy. Początek meczu to wyrównane spotkanie, oba zespoły toczyły równorzędny pojedynek. Pierwsze zagrożenie pod bramką przeciwnika stwarzają moi podopieczni, Gawlica niedokładnie zagrywa do wolnych w polu karnym Wąsika i Morki. Przeciwnicy starali się zagrozić bramce Młyńczaka długimi piłkami, pomijając linie pomocy moich podopiecznych. Po około pięciu minutach gry zawodnicy WOSM Prószków przejęli inicjatywę w spotkaniu i zagrali bardziej agresywnie. Na efekty agresywnej i zdecydowanej gry moich zawodników nie trzeba było czekać długo. Już po kilku minutach gry na połowie przeciwnika bramkę po ładnej indywidualnej akcji zdobywa Gawlica. Nie upływa kolejna minuta gry i tym razem po asyście Losa ponownie Gawlica podwyższa wynik spotkania na 2-0 dla WOSM Prószków. Dobrze grający zespół Tych nie był już w stanie otrząsnąć się w pierwszej części gry z takiego ciosu. Druga odsłona spotkania to dobra gra Prószkowian i nieumiejętne budowanie akcji ofensywnych przez przeciwnika. Po kilku zmianach w moim zespole gra uległa lekkiemu zachwianiu, czego przeciwnik nie potrafił wykorzystać. Mało tego wprowadzony do gry po przerwie Kowalczyk zdobywa trzecią bramkę dla WOSM Prószków i tym samym ustala wynik spotkania na 3-0. Zespół Tych postawił wysoko poprzeczkę moim podopiecznym, lecz mimo dobrej gry przeciwnika, moi zawodnicy ponownie okazali się lepsi na boisku odnosząc zasłużone zwycięstwo. Tak więc po dwóch kolejkach spotkań moja drużyna zdobyła sześć punktów, strzeliła jedenaście bramek i nie straciła żadnej. Oby tak dalej, aż do finału. Mecz: WOSM Prószków : KOS-1984 Rutki System gry: 1:4:4:2 Data: 23.07.2008
To już trzecie spotkanie mojego zespołu w turnieju im Kazimierza Górskiego w Dobiegniewie. Przeciwnikiem trzeciego meczu jest zespół KOS-1984 Rutki, wczorajszego dnia miałem okazję obserwować grę dzisiejszego przeciwnika moich podopiecznych. Zespół Rutki to drużyna słabsza fizycznie od moich podopiecznych, piłkarsko także przeciwnik odstaje od Prószkowian a co jest jeszcze ważne że rocznikowo także rywal jest młodszy. Pozornie moja drużyna bez problemu powinna sobie poradzić z przeciwnikiem i zaaplikować sporą ilość bramek rywalowi. Początek spotkania to zdecydowana dominacja WOSM Prószków, zespół Rutek nie potrafił przez około siedem minut opuścić swojej połowy boiska. Doskonałych sytuacji dwukrotnie nie wykorzystuje Gawlica. Z upływem czasu przeciwnik coraz to bardziej zwalniał grę, moi zawodnicy tracili na impecie a tempo gry było senne. Ciężko się rozgrywa takie spotkania bo zawodnikom ciężko jest zachować koncentracje. Czym bliżej końca pierwszej części gry, tym wynik był szokujący, bo nikt nie dawał szans drużynie z Rutek w starciu z Prószkowem. Gdy do końca pierwszej części gry pozostawało cztery minuty gry, dwukrotnie przyśpieszył Gawlica. Raz dogrywa piłkę do Wąsika. Ł i ten zdobywa bramkę na 1-0, a drugim razem sam podwyższa wynik na 2-0. Druga połowa gry to wyczekiwanie końcowego gwizdka przez oba zespoły. Godne odnotowania są dwie bramki zdobyte przez Palzera, który ustala wynik na 4-0. Po bardzo słabym meczu cieszyć może tylko wynik. Ale jak to mówią, że w turnieju zawsze musi być ten słabszy mecz, oby to był właśnie ten. Mecz: WOSM Prószków : Łucznik Strzelce Kraj. System gry: 1:4:4:2 Data: 23.07.2008
To już czwarty mecz Dobiegniewskiego turnieju, rywalem moich zawodników jest tym razem niepokonany po trzech kolejkach zespół Łucznika Strzelce Krajańskie. Dokładnie rok temu w walce o trzecie miejsce turnieju, moi podopieczni przegrywali właśnie z zespołem Łucznika 2-0 by w końcowym rozrachunku wygrać 3-2 i zdobyć trzecią lokatę Dobiegniew Cup 2007. Nic więc dziwnego w tym ze przeciwnicy pałali rządzą rewanżu, szczególnie że w tym roku mają bardzo mocny zespół. Jako trener miałem okazję obserwować zespół Strzelec Krajańskich w meczu poprzedzającym konfrontację mojego zespołu właśnie z tym że przeciwnikiem. Moja opinia jest pozytywna co do gry przeciwnika, zespół silny fizycznie, dobrze grający w powietrzu i wygrywający większość pojedynków siła fizyczną. Przeciwnik gra długa piłką z pominięciem drugiej linii w tym właśnie upatruję szansę dla swojego zespołu. Początek spotkania to zdecydowana fizyczna przewaga Strzelec Krajańskich, pierwsze minuty upływają właśnie pod dyktando przeciwników. Sprawdziły się moje przewidywania że początek będzie agresywny. Lecz po kilku minutach gry i opanowaniu środka pola przez Losa i Morkę, zdecydowanie inicjatywę przejęli moi podopieczni. Skutkiem tego były klarowne sytuacje lecz niewykorzystane przez, Plazera, Wąsika. Ł, Gawlicę. Lecz co się odwlecze to nie uciecze, prowadznie WOMS Prószków daje Palzer. Wynik do końca pierwszej połowy nie ulega już zmianie. Po przerwie kolejnych dogodnych sytuacji nie wykorzystują, Gawlica, Palzer, Kowalczyk i Los. Ten ostatni rehabilituje się i zdobywa bramkę na 2-0. W końcówce przeciwnicy zdobywają bramkę kontaktową i jest 2-1, mój zespół przed remisem nieprawdopodobną robinsonadą chroni Młyńczak.
Mecz: WOSM Prószków : KKS Lech Poznań System gry: 1:4:4:2 Data: 24.07.2008
Spotkanie z Poznańskim Lechem miało decydować o bezpiecznym pierwszym miejscu w grupie mojego zespołu. Drużyna Lecha mimo że młodsza rocznikowo prezentowała naprawdę dobrą piłkę. Większość akcji rozgrywana przez Poznańską drużynę była na jeden lub dwa kontakty z piłką. Przed spotkaniem uczuliłem swoich podopiecznych że mimo słabszych warunków fizycznych zespół Lecha jest bardzo dobry piłkarsko. Początek spotkania to zdecydowana przewaga poznańskiej lokomotywy, szybka i prosta gra przeciwników całkowicie zburzyła założenia taktyczne mojego zespołu a mało tego przewaga poznaniaków była druzgocąca. Moi podopieczni nie potrafili się przedrzeć na połowę przeciwnika, nie potrafili zbudować akcji z trzech podań, każdo dalsze podanie było natychmiastową strata. I to co do tej pory w Dobiegniewskim turnieju grał mój zespół, idealnie odzwierciedlił przeciwnik w starciu przeciwko moim podopiecznym. Moi zawodnicy byli zagubieni jak dzieci we mgle, nie było żadnego lidera zespołu, każdy popełniał błąd za błędem. Jedynym pozytywem była gra Wąsika. Ł który nie bał się brać odpowiedzialności za piłkę i konstruowanie akcji ofensywnych. A tych w pierwszej połowie może było ze dwie. Po błędach Świerca i Młyńczaka zespół do przerwy przegrywał 2-0. W tym momencie wiadomym było że będzie bardzo ciężko cokolwiek zdziałać w tym meczu. Po przerwie przy stanie 2-0 dogodnych sytuacji nie wykorzystuje Palzer i Stachurski. Przeciwnicy podwyższają na 3-0 i było po meczu. Bramkę honorową zdobywa Palzer i to by było na tyle co mógł zrobić mój zespół w tym meczu. Poznaniacy strzelając czwartego gola ustalają wynik meczu na 4-1. Różnica klas jakie dzieliły oba zespoły na boisku była ogromna, przepaść w grze piłką i prowadzeniu gry była wyraźna i zdecydowana na korzyść kolejarza. W tym meczu jedynym pozytywem dla mojego zespołu, może być nauka na własnych błędach.
Mecz: WOSM Prószków : Arabeska Bierzwnik System gry: 1:4:4:2 Data: 24.07.2008
Po zasłużonej i druzgocącej porażce a może kosztownej wpadce z Lechem Poznań, przyszła pora na zmierzenie się z kolejnym przeciwnikiem w Dobiegniewskim turnieju. Tym razem na drodze mojej drużyny staje zespół Orła Arabeska Bierzwnik. Przeciwnik zdecydowanie w zasięgu moich podopiecznych. Spotkanie któro bezdyskusyjnie moja drużyna powinna a wręcz musi wygrać, by nadal pozostać w walce o pierwszą lokatę w grupie. Początek spotkania to zdecydowana przewaga mojego zespołu, wysoka gra już na połowie przeciwnika pozwalała szybko po stracie odzyskiwać piłkę i konstruować akcje ofensywne. Gra środkowych pomocników była dobra o boczni pomocnicy stwarzali dużo zagrożenia pod bramką przeciwnika. W piątej minucie gry Szczutowski świetnym uderzeniem głową zdobywa prowadzenie dla WOSM Prószków. Od tego momentu przewaga zespołu Prószkowskiego nie ulegała dyskusji, kolejne bramki były tylko kwestią czasu. I tak też się dzieje, na 2-0 podwyższa Los z rzutu karnego, trzecia bramka jest autorstwa Gawlicy i na przerwę mój zespół schodzi z trzy bramkowym prowadzeniem. Po przerwie gra nadal była szybka i zdecydowana w wykonaniu WOSM Prószków, bramki padały jak na zawołanie a strzelcami byli kolejno, Kowalczyk dwukrotnie i rozgrywający bardzo dobre spotkanie Kurzeja. Po tym meczu moi podopieczni zajmują drugie miejsce w tabeli za Lechem Poznań z tą samą ilością punktów.
Mecz: WOSM Prószków : MUKS Wolsztyn System gry: 1:4:4:2 Data: 25.07.2008
Ostatni mecz w grupie, mecz o przysłowiową pietruszkę gdyż w pojedynku poprzedzającym spotkanie mojego zespołu z Wolsztynem, Lech Poznań pokonał Tychy 1-0. W tym momencie wiadomym było że już pierwszego miejsca w grupie moi podopieczni nie zajmą. Spotkanie z Wolsztynem było szansą dla zawodników rezerwowych, możliwość gry od początku dostali zawodnicy którzy grali mniej niż pierwsza jedenastka lecz są także wartościową częścią zespołu. Początek spotkania do zdecydowana dominacja moich zawodników, już na początku meczu Gawlica trafia w słupek a chwilę później nie wykorzystuje sytuacji sam na sam z bramkarzem przeciwnika. W dziesiątej minucie gry po akcji Wąsika Dominika i Stachurskiego bramkę na 1-0 zdobywa Kowalczyk. Od tego momentu gra się wyrównała a przeciwnicy zaczęli sobie stwarzać coraz to bardziej niebezpieczne sytuacje pod bramką Młyńczaka. Pierwsza połowa gry od strzelenia bramki przez Kowalczyka straciła na tempie, gra była bardzo słaba i chaotyczna. O akcjach decydował przypadek a nie zamysł skonstruowania lub zbudowania akcji od podstaw. Do końca p[pierwszej części gry wynik już nie uległ zmianie i z jednoramowym prowadzeniem mój zespół schodził na przerwę. Po przerwie na boisku pojawiło się trzech zawodników z pierwszego składu, Los, Szczutowski i Palzer. To miało wnieść spokój w grze i poukładać grę zespołu. Nic bardziej mylnego, gra stała się jeszcze bardziej chaotyczna a mało tego się zaostrzyła co groziło groźnymi kontuzjami przed dzisiejszym ćwierćfinałem. Zespół Wolsztyna miał dwie dogodne sytuacje do doprowadzenia do remisu, najpierw Młyńczak broni sam na sam a chwilę potem zmierzającą do pustej bramki piłkę w sobie tylko wiadomy sposób głową na poprzeczkę paruje Danieluk. W ostatniej minucie gry Kowalczyk ustala wynik spotkania na 2-0. Spotkaniem z MUKS Wolsztyn moi zawodnicy ukończyli trzydniowe zmagania w grupie A. Rywalizacją była zacięta a żaden z zespołów nie oddawał punktów za darmo. Przed turniejem wziąłbym drugie miejsce w grupie dające awans w ciemno. Lecz teraz gdy już mój zespół jest po siedmiu rozegranych spotkaniach w grupie, pozostaje ogromny niedosyt. Na siedem spotkań moja drużyna wygrała sześć i mimo tak dobrego bilansu zajęła drugą lokatę z Lechem Poznań. Niedosyt pozostaje po przegranym spotkaniu właśnie z kolejarzem z Poznania. Nawet remis byłby wystarczającym wynikiem by zając pierwsze miejsce w swojej grupie. Cóż stało się jak stało, Lech okazał się w tym spotkanku zdecydowanie lepszym zespołem i ani ja ani moi podopieczni nie mogą mieć pretensji do nikogo innego jak tylko do siebie. To był chyba taki przełomowy mecz który pokrzyżował trochę palny spotkań w fazie pucharowej mojemu zespołowi. Lecz jeśli się chcę być najlepszym trzeba pokonywać najlepszych. Nie pozostaje nić innego jak tylko wyjść na boisko i udowodnić na zielonej murawie że się jest lepszym od przeciwnika. Oto klasyfikacja w grupie A i B po fazie grupowej:
Oto pary ćwierćfinałowe:
Mecz: WOSM Prószków : Noteć Czarnków System gry: 1:4:4:2 Data: 25.07.2008
W potyczce ćwierćfinałowej mój zespół spotkał się z drużyną Noteci Czarnków, która zajęła czwartą lokatę w grupie B. O tym zespole za wiele nie wiedziałem, bo ani prędzej nie widziałem przeciwnika w grze a po tabeli ciężko cokolwiek wnioskować. Pewnym było że drużyna z Czarnkowa nie strzela za wiele bramek a więcej traci niż zdobywa. Początek spotkania to zdecydowana i agresywna gra Czarnkowa, to spowodowało że moja drużyna automatycznie została odrzucona od pola karnego bramkarza Noteci. Tak wysoki i agresywny presing pozwalał przeciwnikowi na stwarzanie sytuacji podbramkowych, lecz także powodował utratę mnóstwa sił. Agresywna gra przyniosła zespołowi przeciwnemu efekt w postaci bramki, po błędzie Młyńczaka napastnik Czarnkowian daje swojemu zespołowi prowadzenie 1-0. Mimo że moja drużyna przegrywała, byłem spokojny o grę mojego zespołu. Mimo to że po stracie bramki szyki WOSM Prószków trochę się posypały, to z pełnym przekonaniem w umiejętności swoich zawodników czekałem z cierpliwością na doprowadzenie do remisu. I tak też się stało, dwie minuty do końca pierwszej połowy po koronkowej akcji pod polem karnym Noteci, Stachurski zdobywa bramkę dającą remis 1-1. Po przerwie moja drużyna zaczęła grać zdecydowanie lepiej a presing zastosowany przez przeciwnika okazał się zgubny dla zespołu Czarnkowa. Agresywna gra zespołu z Czarnkowa pozbawiła własnych zawodników sił fizycznych, to wszystko wykorzystali moi podopieczni. Najpierw Gawlica głową podwyższa wynika na 2-1. Chwilę potem atomowym uderzeniem z rzutu wolnego popisuje się Morka i jest 3-1, wynik ustala Gawlica na 4-1. Prószków w półfinale turnieju.
Mecz: WOSM Prószków : BATE RM Mińsk System gry: 1:4:5:1 Data: 26.07.2008
W półfinale mojemu zespołowi przyszło się zmierzyć z niepokonanym do tej pory w turnieju zespołem z Białorusi BATE RM Mińsk. Przeciwnik to aktualny mistrz Białorusi i zdecydowany faworyt do wygrania Dobiegniewskiego turnieju. Moi zawodnicy wiedzieli jak trudne zadanie stoi przed nimi, lecz nie tracili wiary w własne umiejętności i z podniesioną głową przystąpili do rywalizacji z BATE. Początek spotkania to zdecydowane ataki gości z zagranicy lecz z upływem czasu gra coraz to bardziej się wyrównywała a przeciwnicy zaczęli się coraz to bardziej denerwować z przebiegu spotkania. Drużyna BATE to silny a nawet bardzo silny fizycznie przeciwnik, grający zdecydowanie i agresywnie już na połowie mojego zespołu. Minuty upływały a zespół BATE który to w wszystkich wcześniejszych meczach już do przerwy prowadził po trzy, cztery do zera nie mógł zdobyć choćby nawet jednej bramki. Najsłabszym punktem zespołu białoruskiego był środek pomocy, właśnie tam w miarę przyzwoicie zagrali Morka i Los którzy utrudniali życie środkowym pomocnikom z Mińska. W końcowej fazie gry doszło do przykrego zdarzenia, złamania kości paliczka doznał bramkarz WOSM Prószków i w tym momencie wiadomym było że sytuacja staje się dramatyczna. Mimo pechowej końcówki pierwszej połowy gry, do przerwy utrzymuje się wynik bezbramkowy. Po opatrzeniu Młyńczaka który praktycznie bronić mógł jedną ręka, rozpoczyna się druga połowa gry. Trener Białorusinów nie zamierzał czekać ani minuty dłużej i dokonał dwóch kluczowych zmian. Już po dwóch minutach gry mój zespół traci bramkę, niestety kontuzja bramkarza uniemożliwiła zapobiegnięcie utracie bramki. Nie mija kolejne dwie minuty gry i zespół BATE podwyższa na 2-0. Nieszczęścia ciąg dalszy nastąpił po utracie drugiej bramki, po starciu z obrońcami Mińska Gawlica opuszcza boisko z pękniętą kością promieniową ręki. W tym momencie wiadomym było że jest po meczu, 4-0 tak kończy się gra Mecz: WOSM Prószków : KKS Lech Poznań System gry: 1:3:5:2 Data: 26.07.2008
Po przegranym półfinale, okupionym groźnymi kontuzjami dwóch podstawowych zawodników mój zespół był rozbity. Fakt faktem że wyższość BATE w walce o finał nie ulegała dyskusji. Ale walka o trzecie miejsce dopiero miała się rozpocząć. Mój zespół rozgrywał naprawdę bardzo dobry turniej, praktycznie wszystkie spotkania moi podopieczni wygrywali. Polegli tylko w spotkaniu z Lechem Poznań i BATE Borysów. W walce o trzecią lokatę i o brązowe medale los ponownie skojarzył moich zawodników z zawodnikami Lecha Poznań. Po dotkliwej i mającej ogromne znaczenie porażce w grupie z zespołem kolejarza przyszła pora na rewanż. Zadanie tym bardziej okazuje się trudniejsze bo zabraknie w moim zespole bramkarza i podstawowego napastnika. Lecz nie po to moi zawodnicy grali tak dobry turniej by wrócić do domu bez medalu. Tym razem to ja zaskoczyłem ustawieniem przeciwników z Poznania, system 1:3:5:2 zdał egzamin. Od początku spotkania inicjatywę posiedli moi zawodnicy. I tak jak w meczu grupowym moi podopieczni nie potrafili przekroczyć swojej połowy boiska, tak w meczu o trzecie miejsce swojej połowy boiska nie potrafili przekroczyć zawodnicy poznańskiego Lecha. Już w szóstej minucie gry świetną a wręcz bardzo inteligentną akcją popisuje się Morka. Widząc ze przeciwnik w formacji obrony skrócił pole gry i chciał złapać na spalonym napastników zespołu Prószkowa, ruszył sam od połowy z środka pomocy i został sfaulowany w polu karnym. Rzut karny na bramkę zamienia nie zawodny w tym elemencie podczas Dobiegniewskiego turnieju Los. Po tej bramce świetnych okazji na podwyższenie wyniku nie wykorzystują kolejno, Morka, Palzer dwukrotnie i Szczutowski. To wszystko omal nie zakończyło się utratą bramki w ostatnich minutach gry przez moich podopiecznych. Lecz całe spotkanie kończy się wygraną WOSM Prószków i zdobyciem trzeciej lokaty w turnieju.
|
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||